Skutki błędu lekarskiego

Moim problemem od wielu lat były zbyt małe i asymetryczne piersi. Kompleks ten towarzyszył mi przez całe dorosłe życie, wpływając bezpośrednio na moje życie osobiste. Wstydziłam się pokazywać nago, krępowałam się nawet wyjść w kostiumie kąpielowym na plażę. Z tego też powodu, gdy podjęłam tylko pracę zarobkową, starałam się odkładać możliwie jak największą kwotą z każdej z moich comiesięcznych wypłat tak, aby móc kiedyś poddać się operacji piersi (więcej: http://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=239371).

Kobiece piersi

Ryzyko powikłań pozabiegowych zawsze jest za wysokieNie zależało mi na tym, by wyglądać nienaturalnie i by posiadać obfity biust. Moim priorytetem było w ogóle posiadanie kobiecego biustu. Nie uważałam tego za fanaberię, czy też inną zachciankę. Operacja ta była mi potrzebna nie tylko ze względów fizycznych. Także psychicznie potrzebowałam w tym kontekście pomocy lekarskiej. Nie podobało mi się moje ciało, a przez to miałam poważny problem z samoakceptacją. Brak biustu kłócił się z moim wewnętrznym, bardzo silnym poczuciem kobiecości. Ograniczał przez to moje życie i znacząco obniżał jego jakość.

Ryzyko powikłań pooperacyjnych

Gdy po konsultacji z chirurgiem plastycznym zakwalifikowana zostałam do przeprowadzenia operacji powiększenia piersi, czułam się najszczęśliwszą kobietą pod słońcem. Sama perspektywa zabiegu już dodawała mi skrzydeł. Dosłownie odliczałam dni do wyznaczonego za cztery miesiące terminu zabiegu. Byłam tak pewna tego, że chcę go przeprowadzić, że nie rozważałam w ogóle możliwości wystąpienia jakichkolwiek komplikacji. Uważałam, że oddając się w ręce znanego, sprawdzonego chirurga, eliminuję niemalże do zera ryzyko wszelkich powikłań.

Przed zabiegiem zostałam poinformowana o tym, że mogą zajść komplikacje wynikające chociażby z reakcji immunologicznej mojego organizmu. Bardzo rzadko zdarza się, że organizm odrzuca implanty, nie mniej jednak z medycznego punktu widzenia jest to możliwe. Oczywiście znając statystyki, które mówiły, że sytuacja taka ma miejsce nie częściej niż raz na czterysta trzydzieści pięć przypadków, nie zakładałam, że będę należała do tej grupy. Byłam zdrowa, miałam bardzo dobre wyniki. Dlaczego coś miałoby pójść nie tak?

Komplikacje

Niestety mój optymizm okazał się zbyt duży. Operacja przebiegła bez większych zastrzeżeń, jednak już kilka godzin po niej, gdy przestało działać operacyjne znieczulenie, dokuczać zaczął mi niewyobrażalny ból, zwłaszcza w lewej piersi. Zgłosiłam to personelowi kliniki, jednak uspokoili mnie, że jest to sytuacja całkowicie normalna i niektóre pacjentki tak reagują. Stwierdzili, że ból minie po 12 godzinach i wypisali mnie do domu.

Gdy jednak po pięciu godzinach (miałam do przejechania ponad czterysta kilometrów do domu), ból tylko się nasilił, postanowiłam przyjąć zapisane przez chirurga silne środki przeciwbólowe i położyłam się spać. Gdy się obudziłam pojawiły się obrzęki i krwiaki, ledwo mogłam ruszać rękoma. Czułam się tak, jakby pod pachami wyrosły mi wielkie guzy.

Zaniepokojony moim stanem ojciec wezwał pogotowie. Gdy przyjechało, miałam już wysoką temperaturę i z bólu momentami traciłam przytomność. Przez to niezwłocznie przewieziono mnie do szpitala. Po wnikliwych badaniach, lekarze doszli do wniosku, że coś jest nie tak z jednym implantem. Prześwietlenie wykazało także coś jeszcze, otóż pod piersią został zaszyty dren. Wytworzył się stan zapalny i najprawdopodobniej stąd wszystkie komplikacje.

Odszkodowanie za wyrządzoną przez lekarza szkodę

W związku z tą przykrą dla mnie sytuacją postanowiłam wystąpić o odszkodowanie za wyrządzone mi krzywdy. Dowiedziałam się, bowiem, że istnieje coś takiego jak ubezpieczenie OC lekarza (czyli: https://lekarz.iexpert.pl/oc-obowiazkowe-lekarza/). Złożyłam w tym celu niezbędne dokumenty od towarzystwa ubezpieczeniowego, w którym jest on ubezpieczony i czekam teraz na wypłacenie odszkodowania. Mam nadzieję, że chociaż tu nie będzie komplikacji i że, w choć tak symboliczny sposób naprawione zostaną krzywdy, które przez błąd tego chirurga zostały mi wyrządzone.